-

wroclawski : W pierwszej kolejności - dziadek wnuczka

"House of Cards" - zmęczenie materiału

Przy okazji moich poprzednich wpisów, w komentarzach kilka razy powtórzył się temat tego serialu. W zwiazku z powyzszym wklejam moją notkę, którą opublikowałem jakis czas temu na "S24".

Film, który od kilku lat elektryzuje sporą część serialowych oglądaczy powrócił. Mam tu na myśli piaty sezon serialu „House of Cards”, serialu określanego często jako polityczny thriller wszechczasów. Ja sam przy oglądaniu pierwszego sezonu byłem zachwycony, drugiego podobnie, a później moja ekscytacja znacznie się ochłodziła i ostatni sezon oglądałem już z nastawieniem chłodnym całkowicie i bardzo sceptycznie. No bo czym twórcy filmu mogą nas jeszcze zaskoczyć? Scenarzyści po za nowymi intrygami nic nowego do fabuły tego serialu nie wnoszą.

Saga dwuosobowego rodu Underwoodów toczy się w każdym z sezonów schematycznie i jednakowo. Chodzą oni tam sobie cały czas po tych samych, wszystkich czterech pokojach Białego Domu, po jednym korytarzu i wspinają się po tych samych schodach. Wygłaszają filozoficzne treści cały czas w tym samym tonie, Frank wybałusza te swoje oczy bazyliszka i z miną szatana wygłasza swoje kwestie, Claire w każdej scenie reklamuje jakiś ekskluzywny dom mody i producentów butów, a wszyscy zajmują się knuciem intryg, które sprawiają wrażenie, że scenarzyści już powoli wyczerpują swoje intelektualne możliwości. Wszystkie intrygi to w zasadzie kontynuacja tego co już było, może dopasowane bardziej do współczesnej rzeczywistości, a celem tych intryg jest władza absolutna i dla tej władzy bohaterowie filmu są w stanie zrobić wszystko.

Powrót serialu  nie jest powrotem spektakularnym i niczym nas nie zaskakuje. Ostatni sezon nie ma w sobie nic, co spowodowałoby, że wybija się ponad sezon pierwszy, tym bardziej, że wielu widzów zszokowanych jest bardziej tym, co dzieje się „w realu” w USA po wyborze Donalda Trumpa niż tym co prezentują nam twórcy serialu. W następnym sezonie scenarzyści będą musieli się sporo nagimnastykować, żeby przeskoczyć rzeczywistość. Film nas nie szokuje, nie rozgrzewa, nie powoduje wzrostu ciśnienia, zwyczajnie nie grzeje, a momentami wpada w sidła politycznego absurdu. Czujemy coś co można by nazwać zmęczeniem materiału i o ile pierwsze dwa sezony trudno było obejrzeć bez jednorazowego posiedzenia to tutaj takiej potrzeby już nie odczuwamy. Wyraźnie widzimy brak świeżości i całkowity brak zaskoczeń w samej fabule.

Tak więc powodów do zachwytu nie ma. Ja zdaje sobie sprawę, że pomimo mojego ględzenia jest olbrzymia grupa widzów, którzy ten serial uwielbiają i „łykają” go absolutnie bezkrytycznie. Przy okazji pasjonując się porównaniami do różnych prezydenckich par w różnych krajach. Jednak nowy sezon nie jest ani wybitny, ani najlepszy z całego serialu, a jego oglądanie czasami jest nawet lekko męczące.  To oczywiście nie jest film całkiem zły. Jest dobrze zrobiony, nieźle zagrany i ma wszelkie zalety serialu zrobionego na najwyższym poziomie. Całość ratują ostatnie dwa odcinki i tak właśnie powinien wyglądać cały film. Może już czas na zmiany w większym wymiarze? Albo po prostu zakończyć całą historię?

p.s. Jutro kompilacja kilku notek dotyczących filmów fabularnych, które łączy podejście do tematu II Wojny Światowej w różnych krajach.



tagi: house of cards  serale 

wroclawski
30 czerwca 2017 17:08
7     449    1 zaloguj sie by polubić
komentarze:
Rozalia @wroclawski
30 czerwca 2017 19:53

Powinnam się powstrzymać od komentarza, bo nie oglądałam ani jednego odcinka 'House of Cards'. Moje emocje zatrzymały się na serialu 'Waszyngton za zamkniętymi drzwiami'. Z miłośnikami tego serialu, zerwał mi się kod kulturowy. No trudno.

zaloguj się by móc komentować

wroclawski @wroclawski
30 czerwca 2017 19:58

Pamiętam ten serial. To znaczy pamiętam, że był i ogladałem. Z tresci pamiętam juz mało. To było bardzo dawno. 

zaloguj się by móc komentować

bolek @wroclawski
30 czerwca 2017 20:17

Teraz już wiem o co chodziło z "poczekaj do wieczora" ;-)

Tak jak pisałem wcześniej ja wytrzymałem tylko 1 sezon, później sobie darowałem.

Teraz jestem w trakcie "Good wife" na który trafiłem poprzez "Good fight" (tutaj czekam na kolejny sezon).

Oba seriale łączy postać prawniczki Diane, którą gra świetna Krystyna Barańska czyli Christine Baranski :-)

zaloguj się by móc komentować

wroclawski @bolek 30 czerwca 2017 20:17
30 czerwca 2017 20:29

Nie ogladałem. Wszystkiego obejrzeć się nie da. :-)

zaloguj się by móc komentować

KOSSOBOR @wroclawski
30 czerwca 2017 20:45

Bardzo trafny tytuł notki. Również odpadłam po chyba 3. sezonie, będąc już mocno tym filmem zmęczona - niczego nowego się nie spodziewając. 

zaloguj się by móc komentować

wroclawski @KOSSOBOR 30 czerwca 2017 20:45
30 czerwca 2017 21:03

Po prostu scenarzyści całkowicie już wyczerpali swoje możliwości intelektualne.

zaloguj się by móc komentować

bolek @wroclawski 30 czerwca 2017 20:29
30 czerwca 2017 23:08

No nie da. Kruca bomba mało casu :D

BTW produkcja Scott & Scott. Nie wiedziałem, że on jest Angolem.

" Ridley wychowywał się w rodzinie wojskowej. "

I wszystko na ten temat, ale serial dobrze się ogląda.

zaloguj się by móc komentować

zaloguj się by móc komentować